MojeKarpaty - strona główna >>>
Suche Rzeki 
Suche Rzeki były przysiółkiem Zatwarnicy. Zatwarnica zaś to wieś lokowana na prawie wołoskim leżąca nad potokiem 
Głębokim. Pierwsza wzmianka o jej istnieniu pochodzi z roku 1580.Wieś leżała wówczas w dobrach Sobińskich, 
należących do potężnych rodzin Kmitów. 
Suche Rzeki jako przysiółek Zatwarnicy powstały prawdopodobnie w XVII wieku (ukr. Guxu Ruk, Goxu Riki). Przysiółek 
położony był w górnej części potoku Ryda. Podanie głosi,że wielkie obsunięcie ziemi ze stoków Połoniny Wetlińskiej miało
 przegrodzić bieg strumienia i w ich miejsce powstały Suche Rzeki. Wszyscy mieszkańcy z powodu braku wody przenieśli 
się do Zatwarnicy, z wyjątkiem jednego, który po wielu latach mozolnej pracy zdołał dokopać do wody. W roku 1852 
przysiółek to kilkanaście domów, oraz młyn wodny, ok.80 m. poniżej zejścia się głównych potoków. Drewniany budynek 
młyna istniał w 1852 roku. W okresie międzywojennym jego właścicielem był Maciej Tokarczuk, także watah, który przed
 wojną zabierał bydło chłopów do wypasów. Pochodził z Suchych Rzek. Jest okazja, aby opisać niezwykły, ciekawy 
zwyczaj pasterski, tym bardziej, że jak wspominano wyżej, ostatni rah pochodzi z Suchych Rzek. 
Do wysiedleń ludności wszystkie bieszczadzkie połoniny były intensywnie eksploatowane gospodarczo. Wypasano przede
 wszystkim woły (w1913roku na Połoninie Halicza pasło się ich 1900 sztuk, a w drugiej kolejności owce), znaczne 
fragmenty wykorzystywano jako łąki kośne. Na skraju lasu, w pobliżu źródeł wody pitnej, pasterze ustawiali swoje 
prymitywne, przenośne schronienia tzw. koliby, oraz koszary - drewniane zagrody, w których nocował żywy inwentarz 
(przestawiano je co pewien czas), aby nawóz użyźniał coraz to nowe fragmenty łąki. Urządzono także specjalne koryta -
 poidła dla zwierząt- tu i ówdzie zachowały się do dziś ich ślady. Do dziś także   ślady dawnych koszarów znaczą łany 
szczawiu alpejskiego, odcinające się ciemną zieloną od płowego tła łąki.- 
Do lat międzywojennych powstały w Bieszczadach stare obyczaje z wypasem .Zaczynał się on tradycyjnie w dniu św. 
Jerzego(6 maja) i trwał do końca października. Cały ten czas pasterze spędzali na połoninach żyjąc w bardzo 
prymitywnych warunkach i prawie nie schodząc do wsi. Kierownikiem szałasu był watah- odpowiednik bacy- który 
dzierżawił pastwiska i rekrutował sobie pomocników .Gospodarze powierzali mu na lato swoje owce w zamian za 
określoną ilość sera którą obliczano w ciekawy sposób. Na wstępie wszystkie zwierzęta jednego gazdy dojono do 
jednego naczynia , a następnie na specjalnym patyku zwanym ''rewaszem''- karbowano ilość mleka. Patyk 
rozszczepiano wzdłuż, a następnie każda ze stron transakcji otrzymywała jedną połowę, by mieć pewność ,że nie będzie 
oszustwa. 
Gdy przychodziło do rozliczenia za pomocą rewaszu odmierzano odpowiednią ilość wody, która służyła potem jako 
odważnik przy ważeniu sera. Ten sposób stosowany był niegdyś w całej północnej części Karpat. 
Do roku 1939 obszary te, jakkolwiek bardzo biedne, były stosunkowo nieźle zagospodarowane. W Suchych Rzekach 
było 27 domów. Okres wojenny to okres klęski. Od roku 1940 w Suchych Rzekach mieściła się Główna Kwatera 
oddziałów UPA działającej w grupie połoniny Wetlińskiej. Również w Suchych Rzekach działała szkoła podoficerska UPA. 
Niejednokrotnie gron połoniny Wetlińskiej ''zakwitał szubienicami''. Tak wychowywano przyszłych żołnierzy UPA. Nie 
tylko uczono ich wieszać. Często zabijali Lachów- odcinając toporem głowy od ciała''. Dowódcą był ''Bir", były oficer 14 
Dywizji SS ''Galizien''. Pod tym pseudonimem krył się prawdopodobnie Iwan Kozieryński. W skład sotni Bira wchodziło 30 
esesmanów z dywizji SS "Galizien''. Sotnia nękana przez oddziały polskie w czasie Akcji ''Wisła''(1946-1947) połączyła się z
 sotnią Hrynia (Stefan Stebelski) i Stacha(nieznany).W czasie przedzierania się na wschód do gen. Tomasza Czupińskiego
 (ps.Roman Szuchiewicz - naczelny dowódca UPA) uległa całkowitemu rozbiciu. Przedtem banderowcy puścili z dymem 
Suche Rzeki(latem 1946r.).Przyczyniły się zapewne do tego też oddziały WOP-u, 34 pułk strzelców Budziszyńskich 
podczas ciężkich walk z sotnią ''Bira''. Po tych wydarzeniach zapanowała cisza .Tylko bukowy las echem przenosił 
piosenkę śpiewaną w Suchych Rzekach, a treść tej piosenki brzmi: 
 
Koniu moj woroniekij 
Ja na tja siadaju 
Bud milejka, zdrowejka 
Bo ja tja łyszaju 
 
Woły moje sełerykie 
Woły moje woły 
Kto was bude zawestaty 
Z wysokij hory 
 
Kto was bude zawertaty 
Kto was bude pasty 
Jak to bude popid bućky 
Kutyriany triasty. 
 
W połowie lat 70-tych dolinę suchorzecką odkryli harcerze z hufca Krawadrza z Krakowa. Przyjeżdżali przez kilka lat. 
Latem 1983 r. Suche Rzeki przejął Krąg Białej Podkładki, a pierwszym komendantem HST i HSN został Janek 
Kwaśniewicz. To od niego autor tego tekstu jesienią 1983 roku otrzymał telegram ''W dniu wczorajszym zapłonął ogień 
w suchorzeckim kominku. A ten ogień płonie do dziś( jeśli nie wierzycie ,to zapraszamy wszystkich harcerzy, turystów, 
oraz miłośników gór, aby przyszli, zobaczyli). 
Obecnie w Suchych Rzekach(630m.n.p.m)działa całoroczne Harcerskie Schronisko Turystyczne  OSTOJA  Chorągwi 
Krakowskiej. Schronisko jest położone na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego. 
Schronisko ''OSTOJA'' znajduje się przy żółtym szlaku biegnącym z Zatwarnicy przez Suche Rzeki na przełęcz Mieczysława
 Orłowicza. 
    
      dh. pdh. Mariusz Czerwiński 
San w okolicach Suchych Rzek
więcej zdjęć w galerii >>>